PhobiaSocialis.pl
Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Wersja do druku

+- PhobiaSocialis.pl (https://www.phobiasocialis.pl)
+-- Dział: Problemy i porady (https://www.phobiasocialis.pl/forum-14.html)
+--- Dział: Szkoła, studia, praca (https://www.phobiasocialis.pl/forum-20.html)
+--- Wątek: Miejsca pracy przyjazne fobikom. (/thread-7527.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


Miejsca pracy przyjazne fobikom. - martinia23 - 12 May 2012

Nie wiem czy to zgodne z regulaminem, ale w końcu forum jest od pomagania sobie na różnych płaszczyznach. Piszemy o tym, jak trudno nam się odnaleźć na rynku pracy i utrzymać na nim. Może pomoglibyśmy sobie wzajemnie. Moglibyśmy pisać o miejscach pracy przyjaznych ludziom tzn takich, gdzie np panuje miła atmosfera, jest fajny szef, no i przede wszystkim znaleźć pracę dzięki znajomościom jest dużo łatwiej.
Ja sama szukam pracy i jestem otwarta na propozycje, ale też znam miejsce w Warszawie, które spełnia wyżej wymienione kryteria i chętnie się podzielę tą wiedzą na priv, jednak troche naświetlę dla ogółu- praca na call center(wiem wiem straszne, ale bardzo miła kierowniczka-moja koleżanka, dyrektor, luźna atmosfera, nie ma specjalnych wymagań) dorywczo, prawie centrum stolicy. Stawka podstawowa niewielka, ale od przeprowadzonej ankiety sporo płacą.
Dla zainteresowanych mogę napisać więcej.
Na pewno coś słyszeliście,albo może u Was w pracy są wolne wakaty i taką pocztą pantoflową moglibyśmy sobie ułatwić początek kariery.
Marta


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - gość - 13 May 2012

Polecam staże z urzędu pracy. Mało płatne, ale zazwyczaj pewne i na pewno nikogo nie wywalą  :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: No i w CV można mieć ładny wpis, złapać trochę kontaktów, obyć się z ludźmi.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nova - 14 May 2012

Bardzo fajny wątek.Myślę że dużo łatwiej byłoby nam fobikom poruszać sie po rynku pracy mając choćby niewielką wiedzę gdzie te warunki naszego funkcjonowania są sprzyjające.Nie byłoby tak dużego strachu , często rezygnacji przed szukaniem pracy.Ja sama myślę nad kursem tworzenia stron html jednak brak pracy uniemożliwia mi bo to wszystko kosztuje i takie błędne koło.Pozostaje szukać czasami ze środków unijnych są organizowane rożne szkolenia więc może ta drogą.O dobra pracę warto walczyć w końcu spędzimy w niej pół życia.Sama ze swojej strony mogę polecić chodzenie n różne kursy bezpłatne czy to językowe czy komputerowe , w każdym miesicie sa takie instytucje które prowadzą takie kursy dla bezrobotnych.To dobry trening przed podjęciem pracy a o to przecież chodzi..


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Sugar - 14 May 2012

Zmodyfikowałam trochę tytuł wątku i przykleiłam temat.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - andello - 15 Sep 2012

dobrze się czułem jak mogłem pracować sam, tzw zero pracy w zespole itp bzdury


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - ren_zo - 02 Oct 2012

Uważam, że dla młodych osób, szczególnie po studiach dobre są staże w urzędach. Byłem na takim stażu i myślę że to dobra rzecz, pomimo kiepskich zarobków. Dla fobików społecznych zaletą jest kontakt z ludźmi (mam na myśli interesantów z zewnątrz), oraz możliwość poznania innych stażystów (obojga płci).
pozdrawiam


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - andello - 02 Oct 2012

@ren_zo

Też uważam to za dobry pomysł, a nawet świetny. Wszelkie prace związane z kontaktem z ludźmi, jakieś infolinie, biura obsługi klienta, itd. Tak gdzie są tłumy i się przewala, są kawki, papierosek jak ktoś lubi, ploteczki.
A jak już się wyjdzie z siebie, otworzy się, to czas pomyśleć o kasie  :Stan - Uśmiecha się:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nobody - 11 Oct 2012

Jeśli chodzi o pracę dorywczą, to polecam inwentaryzacje, które aktualnie uskuteczniam - nie jest to praca całkowicie w pojedynkę, ale kontakt z innymi jest bardzo ograniczony, sama praca przebiega w skupieniu i milczeniu, tylko czasem ktoś chce pożyczyć długopis.  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Nie polecam fobikom o bardzo zaawansowanej fobii, bo można potłuc słoiki itp., ale dla lekko-średnich fobików, których sama obecność kilku osób wokół, zajętych swoją pracą, nie peszy na zabój, praca jest dobra. Oczywiście tylko do dorobienia.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - andello - 11 Oct 2012

z jednej strony fajna praca  :Stan - Uśmiecha się - LOL: , zero odpowiedzialności, no jak się pomyli w liczeniu, to mała strata, nikt nie zauważy, no chyba, że jakiś mały magazyn, a nie wielka hala 8)
ale powiem Ci szczerze że mnie takie rzeczy irytują, męczą, to jest nudne !


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nobody - 11 Oct 2012

Jakbym miał to robić codziennie, to pewnie też po pewnym czasie zacząłbym tym rzygać, ale że z reguły inwentaryzacja w moim regionie i mojej agencji jest średnio raz na tydzień, to jest to nawet całkiem przyjemna robota. Można się wyłączyć i po prostu liczyć, a ja lubię liczyć.  :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: Ale wiadomo, każdy ma inne predyspozycje.  :Stan - Uśmiecha się:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - andello - 11 Oct 2012

wiesz, że w uk są firmy, które zatrudniają do inwentaryzacji, noc w noc robisz to samo, tylko w innym markecie, hali. Masakra. Jest norma skanowania, trzeba utrzymać tempo...
ja się nie potrafię odnaleźć w takich rzeczach.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Candyman86 - 30 Oct 2012

kurcze ja też myślałem o takim stażu ale jak się dowiedziałem w urzędzie, że to tylko około 800 zł i przez 6 miesięcy trzeba chodzić i nie można zrezygnować (no chyba, że z powodu podjęcia zatrudnienia) to dałem sobie spokój... Jeszcze trafie na złośliwych ludzi, z którymi nie dam rady wytrzymać przez tyle czasu :Stare - Kwaśny: a poza tym strasznie małe wynagrodzenie...


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Golden - 30 Oct 2012

I tak dobrze, jak ja byłam na stażu kilka lat temu to było tylko 300. W domu tego nie wysiedzisz. Jak Ci się tak bardzo nie będzie podobało to będziesz miał większą motywację do szukania nowej pracy.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - user - 15 Nov 2012

nova napisał(a):Bardzo fajny wątek.Myślę że dużo łatwiej byłoby nam fobikom poruszać sie po rynku pracy mając choćby niewielką wiedzę gdzie te warunki naszego funkcjonowania są sprzyjające.Nie byłoby tak dużego strachu , często rezygnacji przed szukaniem pracy.Ja sama myślę nad kursem tworzenia stron html jednak brak pracy uniemożliwia mi bo to wszystko kosztuje i takie błędne koło.Pozostaje szukać czasami ze środków unijnych są organizowane rożne szkolenia więc może ta drogą.O dobra pracę warto walczyć w końcu spędzimy w niej pół życia.Sama ze swojej strony mogę polecić chodzenie n różne kursy bezpłatne czy to językowe czy komputerowe , w każdym miesicie sa takie instytucje które prowadzą takie kursy dla bezrobotnych.To dobry trening przed podjęciem pracy a o to przecież chodzi..

Z tymi bezpłatnymi kursami to nie jest tak łatwo, jak się wydaje. Trzeba spełnić masę wymagań i mieć szczęście, że się Ci się uda zapisać. Ja sam chciałem się zapisać na kurs operatora wózków widłowych (finansowanego z funduszy unijnych) przez urząd pracy. Niestety te kursy są organizowane tylko dwa razy w ciągu roku. Do tego miesiąc przed rozpoczęciem kursu trzeba się już zapisywać i w zasadzie wiedzieć, czy się będzie chodziło na kurs wiedząc o tym, że trzeba w takim razie zrezygnować ze swoich innych planów, które mieliśmy zaplanowane, a jeżeli się okaże, że ktoś nie będzie chodził na ten kurs i/lub obleje egzamin, to musi zwracać całą kasę za kurs (w przypadku kursu na wózki widłowe tj. około 700 zł). Do tego nie masz gwarancji, że uda Ci się zapisać na ten kurs. Ktoś zaplanował sobie chodzenie na kurs rezygnując z innych rzeczy/planów (czasem ważnych w życiu), a tu się okazuje, że nie dość, że nie udało się komuś zakwalifikować na kurs, to jeszcze nie uda się zrealizować swoich planów, które ktoś musiał przesunąć lub z nich zrezygnować na skutek zapisania się na kurs. Do tego kursy odbywają się w systemie dziennym, od poniedziałku do piątku i to w godzinach, w których ludzie albo muszą chodzić do szkoły/uczelni, albo siedzieć w pracy. Te kursy organizowane są też dla tych, co chcą iść na ten kurs w ramach szkolenia, tylko że rzeczywistość w Polsce jest taka, że mało który pracodawca pozwoli swojemu pracownikowi pójść na szkolenie trwające dwa tygodnie. Te wymagania (czyt. "utrudnienia") ustalili w urzędzie dlatego, żeby mogli się nachapać pieniędzy z funduszy unijnych, a i tak nikt z tego nie skorzysta (przynajmniej z osób pracujących).


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - verti - 27 Dec 2012

@user - mam spore doświadczenie z kursami i dodam trochę informacji.

1. Owszem, trzeba spełnić masę wymagań, ale dla ludzi w twoim wieku (20), sporo jest tego typu inicjatyw. Tylko trzeba umieć szukać. Bezpłatne kursy są organizowane nie tylko w Urzędzie Pracy. W Kielcach jest mnóstwo firm, które się tym zajmują. Oczywiście trzeba się zapytać czy w danym momencie przyjmują zgłoszenia, ale zwykle jest tak, że w jednym czasie istnieje przynajmniej kilka różnych opcji. Ja na razie zostawiłem to, bo dla mnie ważniejsze jest teraz znalezienie stałej pracy, a kursy mogłyby z nią kolidować. Tutaj dochodzimy do drugiej sprawy.
2. Faktycznie są one organizowane z reguły od poniedziałku do piątku, ale nie zawsze! Ja w kwietniu byłem na takim kursie gdzie zajęcia były w każdy weekend (przez 3 tygodnie). Wprawdzie niewiele się tam nauczyłem, ale zawsze to jakieś nowe doświadczenie i certyfikat, który mogę sobie dopisać do CV.
Z tego co wiem, to niektóre kursy są również w godzinach popołudniowych i nie muszą nam przeszkadzać w robieniu innych rzeczy. Moja siostra pracuję, a dwa razy w tygodniu popołudniami chodzi sobie na taki kurs unijny - reasumując, czasem da się to wszystko pogodzić.


Co do tematu - takim miejscem byłoby np. stanowisko pracy, gdzie bym siedział i coś układał/pisał/poprawiał, a "nadzorujący" przychodziłby tylko raz na parę godzin sprawdzić co się dzieje  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nova - 29 Dec 2012

user napisał(a):Z tymi bezpłatnymi kursami to nie jest tak łatwo, jak się wydaje. Trzeba spełnić masę wymagań i mieć szczęście, że się Ci się uda zapisać. Ja sam chciałem się zapisać na kurs operatora wózków widłowych (finansowanego z funduszy unijnych) przez urząd pracy. Niestety te kursy są organizowane tylko dwa razy w ciągu roku. Do tego miesiąc przed rozpoczęciem kursu trzeba się już zapisywać i w zasadzie wiedzieć, czy się będzie chodziło na kurs wiedząc o tym, że trzeba w takim razie zrezygnować ze swoich innych planów, które mieliśmy zaplanowane, a jeżeli się okaże, że ktoś nie będzie chodził na ten kurs i/lub obleje egzamin, to musi zwracać całą kasę za kurs (w przypadku kursu na wózki widłowe tj. około 700 zł). Do tego nie masz gwarancji, że uda Ci się zapisać na ten kurs. Ktoś zaplanował sobie chodzenie na kurs rezygnując z innych rzeczy/planów (czasem ważnych w życiu), a tu się okazuje, że nie dość, że nie udało się komuś zakwalifikować na kurs, to jeszcze nie uda się zrealizować swoich planów, które ktoś musiał przesunąć lub z nich zrezygnować na skutek zapisania się na kurs. Do tego kursy odbywają się w systemie dziennym, od poniedziałku do piątku i to w godzinach, w których ludzie albo muszą chodzić do szkoły/uczelni, albo siedzieć w pracy. Te kursy organizowane są też dla tych, co chcą iść na ten kurs w ramach szkolenia, tylko że rzeczywistość w Polsce jest taka, że mało który pracodawca pozwoli swojemu pracownikowi pójść na szkolenie trwające dwa tygodnie. Te wymagania (czyt. "utrudnienia") ustalili w urzędzie dlatego, żeby mogli się nachapać pieniędzy z funduszy unijnych, a i tak nikt z tego nie skorzysta (przynajmniej z osób pracujących).

Wiesz ja przez ostatni rok zrobiłam około 7 kursów w tym tylko jeden płatny więc chcąc nie chcąc bardziej nie chcąc :Stan - Uśmiecha się: :Stan - Uśmiecha się: jestem żywym przykładem że się da i wcale nie trzeba przez urząd pracy jest masa projektów unijnych które realizują rożne szkolenia w tym również dla pracowników i są w tedy w godzinach popołudniowych sama bralam udział w takim kursie unijnym który był dostępny zarówno dla pracowników jak i bezrobotnych więc da się naprawdę...a nie mieszkam w jakimś porażająco dużym mieście.na kurs pracy raczej bym nie liczyła..to tylko dodatek powiedziałbym w poszukiwaniu jakiegokolwiek podnoszenia kwalifikacji.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Bodybags - 06 Feb 2013

Kiedyś dostałam dorywczą pracę na nocki, jak chciałam zarobić na wakacje. Rozkładałam towar w sklepie. Idealna praca, prawie zerowy kontakt z ludźmi, chociaż i tak ciężko mi było wyjść z domu.
A w przyszłości marzy mi się otworzenie własnego interesu, co bym mogła w gorszych etapach zrobić sobie wolne, albo kogoś zatrudnić.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - OtoJa - 06 Feb 2013

Bodybags napisał(a):marzy mi się otworzenie własnego interesu, co bym mogła w gorszych etapach zrobić sobie wolne, albo kogoś zatrudnić.
Własny biznes to jest praca na 200% nie ma mowy o wolnym, przynajmniej na początku takiej kariery.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nova - 08 Feb 2013

Ja myślę że nawet 300 % wysiłku niejeden fobik dałby z siebie bez żadnego 'ale'gdyby tylko to miało mu zagwarantować komfort braku obciążeń kontaktów z ludźmi.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - niebieski90 - 09 Feb 2013

^ Ja bym poszedł na kierowcę tzw. TIR-a gdyby tylko były perspektywy pracy i bym na te 300% pracował, ale jak jest to wszyscy wiedzą. Uprawnienia na promy kosmiczne, 100 lat doświadczenia... to nie dla mnie. Chyba żeby w Niemczech spróbować.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Hollowy - 10 Apr 2013

Byłam raz na inwentaryzacji - całkiem w porządku, zwłaszcza jak to ktoś wyżej napisał - jeśli ktoś lubi liczyć  :Stan - Uśmiecha się:
Jakieś 2 lata temu, pod presją zawalenia studiów szukałam pracy na wakacje... I wpadłam na genialny pomysł, by agresywnie wyleczyć się z nieśmiałości i awersji do rozmów telefonicznych. Call-center. Sprzedaż usług internetowych.
...
Pierwszy dzień, w którym w końcu dzwoniłam, czyli 6 godzin koszmaru, był jednocześnie moim ostatnim dniem w tego typu pracy. Myślę, że można by spróbować gdyby chodziło o ankiety. Ale to było straszne, chociaż znalazły się i plusy: jeśli już odważę się na wykonanie telefonu to nawet nie jąkam się aż tak bardzo, nie panikuję tak szybko jak to miałam w zwyczaju. I przede wszystkim rozmowa kwalifikacyjna - wiem, że na poważne stanowisko może wyglądać dużo gorzej, ale mimo to już mniej więcej wiem czego się spodziewać.

Wracając do inwentaryzacji miałam kontakt z max 2 osobami, które liczyły obok mnie, też studentki, także to wiele ułatwia i nie stresuje aż tak, polecam jeśli ktoś chce mieć małe "kieszonkowe"  :Stan - Uśmiecha się:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Nut - 25 Apr 2013

A ja zgłoszę się do kolonizacji marsa, gdy tylko uruchomią zapisy. Niestety nie mam żadnych szans, bo raz, że niestabilność emocjonalną mam w papierach, dwa, że z nieoficjalnych źródeł chętnych jest już 40 tys osób...

pieprze, i tak się zgłoszę :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Rinoaa - 03 Oct 2013

Mi najlepiej pracowało się w kiosku :Stan - Uśmiecha się: Kontakt z klientem ograniczony, a tak siedziałam sama, czytałam książki, porządkowałam gazety.


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - nova - 19 Oct 2013

A u mnie waży sie moja kilkumiesięczna przyszłość zawodowa jeśli tak to można nazwać między tym w czym sie widzę i miejsce nie wywołuje u mnie uczucie panicznego niepokoju a tym pracą która zupełnie zupełnie nie jest tym w czym mogłabym siebie wyobrazić, Niestety nie wszystko zależy ode mnie a od biurokracji i. choć pewnie gdybam miała większą siłę przebicia, umiejętności interpersonalnych mogłabym coś wywalczyć w tej sprawie. Na początku tygodnia wszystko się wyjaśni , chciałabym spróbować wyjść z siebie i stanąć obok  :Stan - Uśmiecha się: nawet jeśli byłoby to konieczne żeby tylko się udało..Spróbować konstruktywnej rozmowy. Ehhh to dla mnie zbyt ważne żeby odpuścić :Stan - Niezadowolony - Smuci się:


Re: Miejsca pracy przyjazne fobikom. - Chudy - 20 Dec 2013

Ja teraz pracuję w magazynie w drukarni przemysłowej i mogło by się wydawać, że praca dla fobika wręcz wymarzona, ale niestety... Nie pracuje sam, ludzie którzy tam są powoli zaczynają mnie przerażać, a w zasadzie "przytłaczać" (całkowie przeciwieństwo ode mnie, istne dusze towarzystwa w dodatku prostackie i wulgarne, zarówno dziewczyny jak i faceci) I ta moja "inność" zaczyna być powoli przez nich zauważana (docinki z tym związane), a to dopiero drugi tydzień... :Stare - Kwaśny: